3 września 2013

#107.

Już taka oto jestem, że na jakiś czas lubię coś zmienić, coś stworzyć nowego, a później mój tzw. "słomiany zapał" niknie i jednak stwierdzam (kolejny raz z rzędu), że lubię moje stare śmieci, lubię tutaj wracać, lubię wszystko co związane z tym miejscem i oto jestem po raz kolejny tutaj, jako viollej.
[ Niesmacznie mnie irytuje nazwa tego bloga uhahahaha, tak nawiasem mówiąc , bożee -,- ]

Dobrze, więc zrobiłam sobie WAKACJE można powiedzieć od bloga.
Śniadania jadłam mało oryginalne, większość lipca zajadałam się czekoladą i muszę tutaj podkreślić fakt, iż całą swoją kolekcję Ritterek zjadłam! ---> Tąąą!



Wylegiwałam się w łóżku do późna, miałam lekką "fazę" na książki i jedną książkę czytałam w dwa di bez przerwy, tylko po to aby dnia kolejnego zabrać się za następną. W weekendy żyłam można powiedzieć tylko weselami, było ich aż pięć. A najlepsze jest to, że w październiku jest kolejne niespodziewane (czyli ogólnie w tym roku już siódme).
Ale ogólnie sumując: każde super! :D
[wrzucam tak niektóre zdjęcia, które były na tamtym blogu, a którego już nie ma, a cooo tam]




Mało rządziłam się w kuchni - prawie wcale ;O
Raz upiekłam dobre ciasteczka, potem jakieś ciasto, niedawno najlepszą zebrę. A dwa razy pełna blacha ciasta mi nie wyszła [tak] z mojej winy, tylko mojej. O serniku zapomniałam i spaliłam, a w drugim schrzaniłam masę i się rozwaliło [lol]. Ale jedyne co mi wyszło naprawdę dobrze to tort. Kolejny w planach, ale być może dopiero pod koniec września... hmmm, już się doczekać nie mogę :)




























Tort zapewne będzie "dziecinny" bo już niedługo zostanę ciocią, na dniach! :)
Tzn. mojego chłopaka bratowa urodzi niedługo córeczkę, więc już wszyscy nie możemy się doczekać. Chociaż ja jak kiedyś kiedyś kiedyś może pisałam... za malutkimi dziećmi niekoniecznie -,- No ale trzeba się cieszyć z drugiej strony :D
Z innej beczki: jak u was pogoda? 
U mnie strasznie. Wczorajszy dzień to prawdziwa jesień. Cały dzień padało, było zimno i wietrznie. A wszystko wskazuje na to, że dzisiaj pogoda będzie podobna. Cóż, może zabiorę się za dobrą książkę. Miałam ochotę na jakieś małe bieganko, po tak długiej przerwie, no ale niestety...

Dzisiaj śniadanie! 
muffinki marchewkowe, nektarynka, kawa z mlekiem


























Pewnie śniadania nie będą codziennie, no ale co jakiś czas na pewno :) Lecę poodwiedzać wasze blogi, bo tak dawno mnie nie było. Buziaki.
Miłego dnia!

7 komentarzy:

  1. aż 5???? rany xd
    oj tam odpoczynek się przydał, mam nadzieje wracasz na dobre hehe

    OdpowiedzUsuń
  2. same pysznosci ;) a tych czekolad musze sprobowac;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muffinki super i tyle wesel zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakie babeczki, mniam. A tort o.O Wow ! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę tylu wesel. Pewnie wybawiłaś się za wszystkie czasy :D
    To teraz musisz nową kolekcję uzbierać :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak miło Cię tutaj spotkać ponownie :)
    Marchewkowe muffinki, pycha!
    Toś się wybawiła na weselach zapewne :D

    OdpowiedzUsuń
  7. aaaa mam ta ritter sport malinowa i jest pyszna :)

    OdpowiedzUsuń