2 kwietnia 2013

Podsumowanie.

Dzień dobry!
Jak dziewczęta po świętach? Ja po pierwsze jestem najedzona strasznie, po drugie na jedzenie a szczególnie na słodkości nie dam rady patrzeć, po trzecie zostało jeszcze dużo jedzenie i nie wiem co ja pocznę bo na samą myśl mnie odrzuca, a po czwarte chciałabym nawet jeszcze jeden dzień takich świąt (tylko bez jedzenie) bo było całkiem fajnie, jak nigdy :) Na początku kościół, potem śniadanie i ciasto przy kawie, następnie przygotowania do obiadu, obiad, ciasto do herbatki, wylegiwanie się od południa do wieczora na fotelu przez tv oglądając dwa razy Sezon na misia 2 i śmiejąc się non stop z Koleszki, Kabanosa a w szczególności z Bogusia i McQueena, w międzyczasie znowu ciasto i czekoladowe jajka, a potem to już tylko noc i sen kilka godzin. -,-

moja święconka z ciastkiem i kurczakiem ;D ; mój kącik w pokoju i trochę wiosny w postaci kwiatów






























Dzisiaj natomiast już odpoczywam od tego wszystkiego. Ogarnęłam trochę dom, niedługo ogarnę raz
jeszcze. Z samego rana w Lidlu zamieszanie odnośnie butów Nike za 129 zł. Wynosili je ludzie pudłami ;O W sumie poszłam, zobaczyłam i myślę sobie: może kupić? I takim oto sposobem mam kolejne buty -,-


W marcu przebiegłam tylko 39.34 km, w sumie to mój najlepszy wynik jak do tej pory, bo biegam od niedawna.  Lubiłam biegać gdy spadł świeży śnieg, lubiłam słuchać skrzypiącego śniegu pod butami, lubiłam biegać nocą, gdy na chodnikach było mało ludzi. Nie lubiłam biegać gdy padał deszcz i gdy wiał mocny wiatr, nie lubiłam biegać gdy biegł ze mną mój pies, bo ściągał do siebie za każdym razem więcej psów i moje bieganie kończyło się na marszu, gdyż za każdym razem musiałam spokojnie iść i spoglądać czy przypadkiem jakiś wielki pies za mną nie bieganie i nie zaatakuje. Moja najdłuższa trasa do tej pory to 8.23 km. Jeszcze mam złą kondycję, jeszcze często się zatrzymuję i często mam kolkę. Będzie lepiej, na pewno będzie, w kwietniu mam zamiar przebiec więcej km.


Poza tym mój rower stacjonarny jest jak zawsze niezawodny, w tym miesiącu przejechałam na nim aż 703 km i to mój rekord. Chciałam jeszcze dodać, że wszystkie wyniki jakie przebywam na rowerze stacjonarny są na raz, nie z przerwami. Tak więc w tym miesiącu rekordowo 1h 30min i 46.50 km Uwielbiam mój rower ;D A, że leń ze mnie niesamowity (czasami, żeby nie było) pieszo przeszłam w tym miesiącu tylko 16.98 km. :D



Pięknego dnia!
Ps. U mnie pełno śniegu ;( I nadal pada....

9 komentarzy:

  1. U mnie prawie nic nie zostało;P

    OdpowiedzUsuń
  2. O te buty są genialne, sama bym takie chciała, szkoda, że lilda koło mnie nie ma :(

    OdpowiedzUsuń
  3. a u mnie jeszcze mega ilosci jedzenia;/

    OdpowiedzUsuń
  4. tez jestem najedzona za wszystkie czasy, a z jedzenia prawie nic nie zostalo :) podziwiam motywacje do biegania, sama bym taka chciala miec

    OdpowiedzUsuń
  5. Kilometry na rowerku imponujące :D
    A na świąteczne jedzenie już powoli nie mogę patrzeć :/

    OdpowiedzUsuń
  6. ja też już na jedzenie patrzeć nie mogę, a jeszcze 3 blachy ciasta zostało! ;c

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja jadłam dziwnie mało przez te święta, nie wiem czemu ;c
    Ładny wynik ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie jakieś resztki jeszcze zostały, ale nie jest źle :D zastanawiałam się nad kupnem tych butów, ale jednak nie kupiłam, a teraz żałuję trochę. Apetyczna święcona i ładny, wiosenny wystrój :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja po świetach nie byłąm jakoś strasznie najedzona na szczęscie :)

    OdpowiedzUsuń