6 marca 2013

#028.

zapiekane naleśniki (w kształcie sakiewki) nadziane startym jabłkiem i masłem orzechowym polane jogurtem naturalnym i posypane płatkami kukurydzianymi, truskawki, herbata owocowa





Wczoraj gdy odebrałam Pyzę było strasznie... to dziwne, że się aż popłakałam (!?) Było mi jej tak szkoda, taka mała bidulka, taczała się po podłodze, bolało ją, miauczała strasznie. Nie dałam rady z nią siedzieć, nie nadaję się do tego, nie wiedziałam jak mam jej pomóc, nie mogłam na nią patrzeć w tym stanie... bo tak strasznie kocham koty. Zabrałam wszystkie rzeczy na które mogłaby wskoczyć i zamknęłam ją na korytarzu tylko z ciepłą i puchatą poduszką. 
Ale dzisiaj jest już lepiej, najważniejsze, że zastrzyk odszedł i już pięknie mruczy i zaczyna normalnie chodzić. Dałam jej już trochę mięska i wodę. Teraz już będzie lepiej, najważniejsze, aby nie próbowała zdejmować kubraczka, we wtorek pojedziemy na zdjęcie szwów i będzie git.

18 komentarzy:

  1. ale pyszności ja też chce:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam jak Bianeczka przez to przechodziła. Też było mi jej tak szkoda... chodziła powoli ze spuszczoną główką. Ale na szczęście szybko wróciła do formy :-) Pomiziaj i podrap za uszkiem Pyzę ode mnie ;-)
    A naleśnikowe sakiewki i truskawki, pycha!

    OdpowiedzUsuń
  3. pysznie i kolorowo :)
    i trzymam kciuki za pupila :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mniam, jakie napakowane naleśniki! :)Cudowna kicia, niech szybko wraca do formy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Fantastyczne miałaś śniadanie :)
    Wspaniałą masz kicię. Niech wraca szybciutko do formy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. burczy mi w brzuchu na widok takich pyszności *.*

    OdpowiedzUsuń
  7. ojej, szkoda mi Twojego kotka :<
    ale śniadanie pycha, koniecznie musisz mi takie sprawić! *.*

    OdpowiedzUsuń
  8. Twoje śniadanie są zawsze takie kolorowe i tak smacznie wyglądają!
    Kochany kotek, na pewno szybko będzie już bawił się z Tobą!:*

    OdpowiedzUsuń
  9. Matko, biedna Kicia... Pamiętam jak dodawałaś jej zdjęcia, taka pełna życia była, ale na pewno jeszcze nie raz będzie psocić jak tylko dojdzie do sibie. Rozumiem Cię doskonale, bo sama mam dwa koty.

    A naleśnikowe sakiewki wyglądają wybornie !

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojejciu ale się bidulka wycierpiała :(
    Mam nadzieję, że szybko dojdzie do siebie przy takiej pani :D

    A te naleśniki - o mamo, przepyszne *.*

    OdpowiedzUsuń
  11. Wygląda bardzo smakowicie, nie powiem, że nie. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. wyglądają wspaniale :) smakują na pewno jeszcze lepiej ... :)

    OdpowiedzUsuń
  13. O mamo ale pychota O.O Boskie! :)
    A kicia bidulka, szybko powróci do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Śniadanko wygląda przepysznie!

    OdpowiedzUsuń
  15. kochany kociak *-* mmm !
    a te sakiewki są boskie , szczególnie tak pysznie nadziane ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. takie naleśniki zawsze prezentują się fenomenalnie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. hej, zostałaś przeze mnie nominowana do liebster blog!

    OdpowiedzUsuń